Spotkałam się dzisiaj z moją księgową. Gaduła straszna, a jak już się dwie matki zejdą, które mają dzieci w tym samym wieku... Dość powiedzieć, że mój mąż obecny na rozmowie wyszedł z pokoju.
Nasłuchałam się o jej porodzie - z trzema palcami rozwarcia przyjechała do szpitala, sama prowadziła samochód po tym, jak jej wody odeszły; zdążyła spokojnie zjeść śniadanie; a do tych trzech palców żadnego bólu! Mi się serce kroi na myśl, co musiałam znieść pod oksytocyną do trzech palców... Do czego zmierzam: ta kobieta zdaje się mieć absolutnie luźne (ale nie olewające) podejście do wychowywania. -20 stopni w dzień na zewnątrz? 6-miesięczna córeczka spędza na takim mrozie 20 minut. Dziecko od początku na butelce, ona po tygodniu wróciła do pracy w domu, a po miesiącu zaczęła zostawiać dziecko na cały dzień z dziadkami, czyli od 9 do 19:00.
- Nie wyobrażam sobie tak zostawiać naszego małego - powiedziałam mężowi.
- A bo ty się tak nakręcasz. Widzisz jakie inne matki mają podejście? I potem nie ma płaczu, jak dziecko idzie do
przedszkola.
Coś w tym jest. O dantejskich scenach pod przedszkolnym budynkiem słyszę najczęściej od tych mam, które cały dzień spędzały wcześniej ze swoim maluchem. Tak, jak ja z moim.
Nasłuchałam się o jej porodzie - z trzema palcami rozwarcia przyjechała do szpitala, sama prowadziła samochód po tym, jak jej wody odeszły; zdążyła spokojnie zjeść śniadanie; a do tych trzech palców żadnego bólu! Mi się serce kroi na myśl, co musiałam znieść pod oksytocyną do trzech palców... Do czego zmierzam: ta kobieta zdaje się mieć absolutnie luźne (ale nie olewające) podejście do wychowywania. -20 stopni w dzień na zewnątrz? 6-miesięczna córeczka spędza na takim mrozie 20 minut. Dziecko od początku na butelce, ona po tygodniu wróciła do pracy w domu, a po miesiącu zaczęła zostawiać dziecko na cały dzień z dziadkami, czyli od 9 do 19:00.
- Nie wyobrażam sobie tak zostawiać naszego małego - powiedziałam mężowi.
- A bo ty się tak nakręcasz. Widzisz jakie inne matki mają podejście? I potem nie ma płaczu, jak dziecko idzie do
przedszkola.
Coś w tym jest. O dantejskich scenach pod przedszkolnym budynkiem słyszę najczęściej od tych mam, które cały dzień spędzały wcześniej ze swoim maluchem. Tak, jak ja z moim.
Tagi:
dziecko
rozmowy o dzieciach
01.02.2012 o godz. 20:57
2.02.2012, 13:49
leny
napisał(a):
i tak jesteś wyluzowana. ja byłam gorsza;)


