Zmiany
Synkowi zmieniają się drzemki w ciągu dnia - w przeciągu paru ostatnich tygodni nastąpił zwrot o 180 stopni. Bobas śpi już bardzo mało, po południu praktycznie wcale. Wczesnym wieczorem zresztą nie pozwalam mu drzemać, bo później usypianie zmienia się w długi koszmar, a tak, to po takim męczącym popołudniu zasypia od razu, w ciągu kilku minut. Tyle na plus.
Razem z jego zmianami rozkładu dnia zmienia się oczywiście i mój. Nie mogę już pracować tyle, ile bym chciała. To, co mogę zrobić przy nim, to napisanie krótkiego tekstu, wysłanie jakiegoś maila, drobne poprawki. O niczym innym nie ma mowy, bo synek zrobił się już aktywny i chociaż wciąż jeszcze nie pełza, to potrafi przeturlać się w przedziwne miejsca.
Pracuję zatem głównie wieczorami. Trochę to problem, gdy chce się obejrzeć film i najzwyczajniej w świecie zrelaksować, gdy dzień ma się ku końcowi. A tu nie tylko praca zawodowa, a jeszcze pranie, prasowanie, kuchnia do sprzątania. Nauczyłam się przy dziecku jednego: nie marnować ani minuty czasu. Wcześniej miałam z tym prawdziwy problem, teraz przeszłam kurs przyspieszony. Uważam, że "tajm menedżment" zaliczyłam z całkiem niezłym wynikiem.
PS
Dwa dni temu kolejny rekord: 10 godzin bez karmienia w nocy, za to pobudki z marudzeniem. Dziś już skapitulowałam, bo wolę nakarmić, niż uspokajać. Byle nie za często, jeśli pobudki są co 3 godziny, jestem w stanie funkcjonować w dzień. Wczoraj jeszcze inne osiągnięcie: synek zasnął o 19:00 wieczorem i (z przerwami na karmienie) spał do 7:30. 12,5 godziny!
04.02.2012 o godz. 21:02



